PODOBNE PRZEDSTAWIENIE

Podobnie przedstawia się sytuacja z takimi terminami, jak common sense, bon sens czy gesunder Verstand. Pojawienie się ich w świadomości teoretycznej (w filozofii) epoki przełomu antyfeudal- nego i utrwalenie w świadomości -potocznej społeczeństwa mieszczańskiego z pewnością nie było wynikiem szczególnego zdrowia umysłowego czy przenikliwości, których w Średniowieczu ludziom brakowało. Tym ostatnim bowiem twierdzenia w rodzaju: „Władza j pochodzi od Boga”, „Ludzie nie rodzą się równi”, czy: „Duchowień- ! stwo jest pośrednikiem między wiernymi a Bogiem” — wydawały się równie naturalne, powszechne i „zdrowe”, jak ich negacje gło­szone przez siedemnasto- czy osiemnastowiecznych przeciwników systemu feudalnego. „Ekonomiści mają szczególny sposób postępo­wania — pisał Marks w Nędzy filozofii mając na myśli ekonomistów burżuazyjnych. — Istnieją dla nich tylko dwa rodzaje instytucji: jedne sztuczne, drugie naturalne.

WIECZNY ROZUM

Można zatem powiedzieć — parafrazując cytowaną wypowiedź Engelsa o „wiecznym rozumie”, do którego odwoływali się francuscy filozofowie XVIII w. — że ów „zdrowy rozsądek” podnoszony przez niektórych literackich przedstawicieli burżuazji do rangi najwyż­szego autorytetu jest tylko wyidealizowaną formą świadomości po­tocznej bourgeois, który zwykł wszystko mierzyć swoją własną miar­ką. Ów przeciętny rozum mieszczanina przywykłego mierzyć wszyst­ko wartością towaru i pieniądza — ma o sobie jak najlepsze mnie­manie, nazywa siebie „zdrowym rozumem” i do wszystkiego, czego nie może pojąć, jest nastawiony wrogo . W związku z tym warto również zacytować z Przyczynku do krytyki ekonomii politycznej stwierdzenie Marksa odnoszące się dó świadomości epoki przewro­tu: „Podobnie jak nie można sądzić o jednostce według tego, co ona i sama o sobie myśli, tak też nie można sądzić o takiej epoce prze­wrotu na podstawie jej świadomości, lecz odwrotnie, świadomość tę należy wytłumaczyć sprzecznościami życia materialnego, istniejącym konfliktem między społecznymi siłami wytwórczymi a stosunkami produkcji” (MED, t. 13, s. 9).

ZBIOROWY ROZUM

„Zbiorowy rozum” takiej partii nie może funkcjonować na poziomie świadomości potocznej, choć nie powinien jej ignorować. Przede wszystkim musi on uświa­damiać sobie, że bez zmian w świadomości potocznej mas proces realizacji przeobrażeń socjalistycznych napotykać będzie ogromne trudności.Wrócę jeszcze do marksistowskiego rozumienia „zdrowego roz­sądku”. Klasycy określali przezeń pewien typ myślenia ukształtowa­ny w toku codziennej społeczno-produkcyjnej praktyki burżuazji, a przenoszony na teren rozważań teoretycznych przez ideologów tej klasy. Widzieli przy tym poważne niebezpieczeństwo w przenikaniu takiego myślenia do teorii i praktyki ruchu robotniczego. Obawy te były w pełni uzasadnione, gdyż już od samego początku istnienia tego ruchu w jego szeregach podejmowano próby lansowania i rea­lizowania różnych koncepcji, dla których glebę stanowiła świado­mość drobnomieszczańska.

W KĄCIKU

Pomijanie Marksowskiej aksjologii albo wstydliwe umieszczanie  gdzieś „w kąciku” materializmu historycznego, pozbawia marksizm prometejskiego wymiaru i nie przyczynia się do auten­tycznego jego propagowania. Marksizm nie jest bowiem jedynie pod­ręcznikową wiedzą o przyrodzie i społeczeństwie, której przyswo­jenie wystarczy do tego, by stać się rewolucjonistą. Myśl Marksa, to nie tylko narzędzie, którym mają posłużyć się klasy uciska­ne (składające się z reguły z nosicieli świadomości potocznej) do zniesienia ucisku. Teoria ta stworzona była także, a może nawet przede wszystkim po to, by właśnie tę świadomość potoczną zmie­niać, by usuwać z niej wszystko, co hamuje możliwość podejmowa­nia działań prowadzących do zniesienia klas.W sytuacji, gdy rewolucja dokonuje się w ogniu ostrej walki kla­sowej, gdy społeczeństwo jest podzielone i gdy dochodzą do tego jeszcze niekorzystne uwarunkowania zewnętrzne, wzrasta niepo­miernie rola partii kierującej rewolucją.

SZUFLADKOWANIE PROBLEMÓW

Warto tu przy okazji podkreślić, że takiego „szufladkowania” pro­blematyki nie ma w pracach Marksa i Engelsa (z wyjątkiem być może Dialektyki przyrody, będącej zbiorem materiałów przygoto­wywanych przez Engelsa do zamierzonej, a nie ukończonej pracy pod tym właśnie tytułem). Klasycy marksizmu nie starali się bo­wiem budować jakiegoś systemu filozoficznego mającego za swą treść abstrakcyjną wiedzę pojęciową. Przekonanie, że podstawę filo­zofii marksistowskiej stanowi materializm dialektyczny, jest — moim zdaniem — niesłuszne. Jądro marksizmu, to — by użyć okre­ślenia samych klasyków — materialistyczne pojmowanie dziejów. Gdyby podstawę tego pojmowania miały stanowić prawa i twier­dzenia wyliczone w podręcznikach w części zatytułowanej „mate­rializm dialektyczny”, to niemożliwością byłoby wydedukowanie z nich praw rozwoju społecznego, a w szczególności postulatu oba­lenia ustroju kapitalistycznego i utworzenia społeczeństwa bezklasowego.

WYRWANIE Z WYPOWIEDZI KLASYKÓW

Po pierwsze, jeśli wyrywa się wypowiedzi klasyków z kontekstu i na­stępnie próbuje zrekonstruować „marksistowską koncepcję zdrowe­go rozsądku”. Po drugie, jeśli wypowiedzi te traktuje się wyłącznie jako twierdzenie gnoseologiczne. Spowodowane to jest podziałem filozofii marksistowskiej na materializm dialektyczny i historyczny. Teorię poznania umieszcza się w tym schemacie w materializmie dialektycznym, gdzie omawiane są m. in. poznanie zmysłowe, po­znanie rozumowe, poznanie naukowe itp. W związku z tym mówi się też o „rozumie”, „rozsądku”, i nierzadko o „zdrowym rozsądku”, traktując je jako formy myślenia brane — jakby to powiedział He­gel — „same w sobie”. Otóż wydaje się, że takie postępowanie jest klasycznym przykładem tego, co Marks określał mianem „spekula- : cji” i co zarzucał zarówno metafizyce XVII w. (nie mówiąc już o   scholastykach), jak i przedstawicielom klasycznej filozofii nie­mieckiej (w szczególności Heglowi).

BŁĘDNE PRZEKONANIE

«Grubiański» zdrowy rozsądek przekształca różnice klasowe w «różnice grubości sakiewki», a przeciwieństwa klasowe w «międzyrzemiosło- we swary» (MED, t. 4, ss. 379—380, 385).Taki to właśnie sposób myślenia, nie wybiegający poza potoczną świadomość mieszczaństwa, przeciwstawiał Heinzen „komunistycznej ograniczoności”, która „każe zwracać się nie do ludzi, lecz do «klas», albo podjudzać ludzi przeciw sobie z racji różnego «rzemiosła» []” (cyt. za Marksem, j. w., s. 384—385). Według Heinzena kapita­listę i robotnika różni bowiem jedynie rodzaj uprawianego przez nich „rzemiosła”.Przedstawiona powyżej ocena zdrowego rozsądku — a zacy­towana została większość wypowiedzi Marksa i Engelsa na ten te­mat  — nie upoważnia do twierdzenia, że zakładali oni istnienie jakiejś ahistorycznej kategorii gnoseologicznej określanej mianem zdrowego rozsądku (lub jego odpowiednikami). Takie błędne prze­konanie może się zrodzić, moim zdaniem, z dwóch powodów.

WYJŚĆ NA PRZECIW

Mogłoby się wydawać, że ów prosty rozsądek będzie w kłopocie, gdy przyjdzie mu wyjaśnić, jak przyszedł na świat przeciwnik zdrowego rozsądku i moralnej godności człowieka, i dzięki czemu wiódł on dziwnie wytrwały żywot przez całe stule­cia. Ale skąd, nic nad to prostszego. Stuleciom tym brakło zdrowego rozsądku i godności moralnej. Innymi słowy: rozsądek i moralność stuleci były zgodne z monarchią zamiast sprzeciwiać się jej. Dzi­siejszy «zdrowy rozsądek» nie rozumie rozsądku i moralności mi­nionych stuleci. Nie pojmuje go, ale za to gardzi nim. Ucieka z hi­storii w moralność, i teraz może puścić w ruch całą ciężką artylerię swego moralnego oburzenia. «Zdrowy rozsądek» polityczny tłuma­czy powstanie i długowieczność monarchii jako dzieło nierozsądku: w ten sam sposób «zdrowy rozsądek» religijny tłumaczy herezję i niewiarę jako dzieło diabła; w ten sam sposób «zdrowy rozsądek» areligijny tłumaczy religię jako dzieło diabłów-klechów […].

WSZYSTKIE ZŁUDZENIA

Przy tej okazji Marks w sposób bardzo wyraźny ukazuje wszyst­kie złudzenia, jakie żywi względem siebie ów zdrowy rozsądek Hein­zena. Jednocześnie wskazuje dobitnie, że ten rozsądek nie jest ni­czym innym, jak „dość ograniczonym rozumem” tegoż Heinzena, który swoje własne myślenie usiłuje przedstawić jako jedynie słuszne. Jest to zarazem postępowanie typowego mieszczucha, który odrzuca wszystko, czego nie rozumie lub po prostu nie chce zro­zumieć. W związku z tą kwestią warto przytoczyć jeszcze jeden obszerny fragment artykułu Marksa pt. Moralizująca krytyka i krytykująca moralność charakteryzujący ów sposób myślenia. Z artykułu wy­nika, co mieli na myśli klasycy marksizmu, gdy krytykowali zdrowy rozsądek. „Jędrny «zdrowy rozsądek» mniema — powiada Marks — że wyjaśnił, czym jest monarchia, skoro zadeklarował się jako jej przeciwnik.

ZDERZENIE ZE SOBĄ

Zderzanie ze sobą tych skamieniałych pojęć, które mogłoby wykrzesać z nich płomień, jest dla niego potępienia godną sofistyką […], pyszałkowaty grubianizm «zdrowego rozsądku» woli nadawać różnicom takim, jak różnica między zdobyciem pie­niędzy a zdobyciem władzy, charakter wiecznych prawd, z którymi«raz na zawsze» rzecz ma się «tak, a nie inaczej», woli czynić z nich niewzruszone dogmaty” (s. 373—374). Przykładem zastosowania tego zdrowego rozsądku na terenie po­lityki była m. in. myśl K. Heinzena, że w celu obalenia feudalnego systemu stanowego i wprowadzenia burżuazyjnej republiki należy pozabijać monarchów, którzy są przyczyną wszelkiego zła na świecie.„Ku przerażeniu kołtunów i ku uciesze policjantów pisał gro­teskowe katechizmy, w których nawoływał żołnierzy do dezercji, albo też wynajdywał parowe gilotyny, które miały masami ekspe­diować władców na tamten świat; zza oceanu jeszcze przez kilka­dziesiąt lat miotał gromy na niemieckich książąt i komunistów nie­mieckich, od czego jednak ani jednym, ani drugim nawet włos z gło­wy nie spadł”.